Pokój przed i po remoncie pokazujący różnicę w kosztach remontu mieszkania
|

Koszty remontu mieszkania – na czym możesz zaoszczędzić

Pokój przed i po remoncie pokazujący różnicę w kosztach remontu mieszkania
Po lewej surowa ściana i drabina, po prawej ten sam pokój po remoncie, co obrazuje realne koszty remontu mieszkania.

Jeśli ciekawią cię koszty remontu mieszkania, to musisz wiedzieć, że przy mieszkaniu 50 m² rozrzut bywa od 30 do nawet 120 tys. zł, w zależności od standardu. Dlatego zanim w ogóle zamówisz ekipę, sprawdź realny stan ścian i instalacji, ustaw sobie budżet maksymalny i zmierz dokładnie powierzchnie pomieszczeń. Potem podziel prace na etapy: najpierw brudne roboty, później wykończeniówka, na końcu meble. Dzięki temu łatwiej zrozumiesz, gdzie faktycznie możesz przyciąć wydatki na remont mieszkania, a gdzie oszczędzanie skończy się podwójnym kosztem i stresem.

Koszty remontu mieszkania – od czego zacząć planowanie?

Zanim zaczniesz liczyć faktury, warto na spokojnie usiąść z kartką, Excelem albo zwykłym notesem. Ja zawsze powtarzam, że koszty remontu mieszkania mają dwa oblicza. Jedno to kasa, którą widzisz na cennikach materiałów i cennikach ekip. Drugie to wszystko, czego nie zaplanujesz: poprawki, przeróbki, zachcianki w trakcie. I to właśnie ta druga część potrafi wysadzić budżet w powietrze.

Dlatego pierwszym krokiem jest nie „ile to będzie kosztować”, tylko „co ja tak naprawdę robię w tym mieszkaniu”. Dopiero gdy zakres prac jest sensownie ustalony, można się brać za liczby.

Określenie zakresu prac i standardu wykończenia

Najpierw ustalam, czy remont ma być:

  • odświeżeniem (malowanie, lekkie poprawki),
  • remontem średnim (nowe podłogi, łazienka, kuchnia w części),
  • czy totalną rewolucją (zmiana instalacji, ścian, układu pomieszczeń).

Przy każdym z tych scenariuszy koszty remontu mieszkania będą wyglądały zupełnie inaczej.

Przykład:

  • odświeżenie 50 m² może zamknąć się w 10–20 tys. zł,
  • remont średni to często 30–60 tys. zł,
  • kompleksowa przebudowa spokojnie dobija do 80–120 tys. zł.

Do tego dochodzi standard wykończenia. Inna półka cenowa to:

  • płytki z marketu po 60 zł/m²,
  • a inna gres po 200–250 zł/m²,
  • podobnie z panelami – od 40 zł/m² do 150 zł/m² i więcej.

Im dokładniej określisz, jaki standard cię interesuje (np. „średni plus, ale łazienka lepsza”), tym łatwiej będzie trzymać budżet w ryzach.

Tworzenie wstępnego kosztorysu z podziałem na pomieszczenia

Drugi krok to rozbicie remontu na pomieszczenia. Ja zwykle robię prostą tabelkę. W każdej linijce jedno pomieszczenie i dwa główne działy: materiały i robocizna.

Przykładowo:

  1. Salon 18 m²
    • malowanie,
    • podłoga (panele lub deska),
    • listwy przypodłogowe,
    • gniazdka, oświetlenie.
  2. Sypialnia 12 m²
    • podobnie jak salon, ale może bez rozbudowanego oświetlenia.
  3. Łazienka 4 m²
    • płytki, armatura, ceramika, zabudowy,
    • hydraulik, kafelkarz, elektryk.
  4. Kuchnia 8–10 m²
    • płytki podłogowe/ścienne,
    • meble, sprzęt, podłączenia.

W każdym z tych punktów wpisuję szacunkowe koszty materiałów i robocizny. Na tym etapie to nie muszą być idealne liczby co do złotówki. Ważne, żebyś zobaczył, gdzie koszty remontu mieszkania są naprawdę największe. Zwykle wychodzi, że łazienka i kuchnia potrafią zjeść połowę budżetu.

Rezerwa na nieprzewidziane koszty remontu mieszkania

I teraz rzecz, którą ludzie bardzo chętnie pomijają. Rezerwa. Moim zdaniem, jeśli planujesz remont, to do wstępnego budżetu warto dodać:

  • minimum 10% przy prostym odświeżeniu,
  • 15–20% przy większym remoncie,
  • nawet 25% przy starych kamienicach albo blokach z „niespodziankami”.

Dlaczego. Bo nagle wychodzi:

  • krzywa ściana pod płytki,
  • przegnita podłoga przy ścianie zewnętrznej,
  • stare przewody elektryczne, które aż proszą się o wymianę.

Bez rezerwy koszty remontu mieszkania niby są pod kontrolą, a potem zaczyna się kombinowanie, co odpuścić, bo nagle zabrakło kilku tysięcy. Z rezerwą jest trochę spokojniej i mniej nerwowo.

Koszty remontu mieszkania a materiały – gdzie oszczędzać, a gdzie nie?

Najprościej ciąć budżet na materiałach. I to jest kuszące, bo różnice w cenach potrafią być ogromne. Jednak nie wszędzie to ma sens. Zdarza się, że pozorna oszczędność na płytkach czy drzwiach kończy się wymianą po 3–4 latach. Wtedy koszty remontu mieszkania rosną zamiast maleć.

Dlatego dzielę materiały na dwie grupy. Te, na których mogę spokojnie przyciąć i te, w które wolę zainwestować trochę więcej, bo będą eksploatowane codziennie i przez lata.

Tanie i droższe wykończenia ścian, podłóg i sufitów

Na ścianach mamy spore pole manewru. Farby:

  • dobre farby z marketu kosztują 60–120 zł za 10 l,
  • lepsze serie markowych producentów nawet 200–300 zł za 10 l.

Jeśli malujesz ściany w salonie, w którym dzieci bawią się piłką, to mocniej rozważ lepszą farbę odporną na szorowanie. W spokojnej sypialni możesz spokojnie wziąć coś tańszego.

Przy podłogach różnica jest jeszcze większa.

  • panele laminowane: 40–60 zł/m² (budżet), 80–120 zł/m² (średnia półka),
  • panele winylowe: 100–200 zł/m²,
  • deska trójwarstwowa: od 150 zł/m² wzwyż.

Oszczędność na samej podłodze może dać kilka tysięcy złotych na jednym mieszkaniu. Ale jednocześnie to właśnie podłoga dostaje najbardziej w kość. Jeśli raz położysz bardzo słaby panel, który po dwóch latach wygląda jak po wojnie, to koszty remontu mieszkania wrócą do ciebie szybciej, niż myślisz.

Sufity są wdzięczne. Tu często wystarcza dobra gładź lub szpachla i biała farba. Rzadko ma sens kombinowanie z drogimi rozwiązaniami, chyba że planujesz podwieszane sufity z oświetleniem.

Armatura, ceramika, drzwi – elementy, które lepiej kupić raz a dobrze

Są takie rzeczy, przy których od razu mówię: tu uważaj z cięciem kosztów. To jest:

  • armatura łazienkowa (bateria prysznicowa, umywalkowa, deszczownice),
  • ceramika (wc, bidet, umywalka),
  • drzwi wewnętrzne i zewnętrzne.

Dlaczego. Bo wymiana tych elementów jest później uciążliwa. Drzwi to ingerencja w ościeżnice, armatura i ceramika – w płytki, zabudowy.

Przykład. Tania bateria podtynkowa za 200–300 zł może zacząć cieknąć po 2–3 latach. Wymiana to rozkuwanie ściany, nowe płytki, robocizna. Z kolei bateria za 600–800 zł od sprawdzonego producenta, prawidłowo zamontowana, potrafi pracować kilkanaście lat. I nagle się okazuje, że ta pozorna „oszczędność” była totalnie bez sensu.

Zamienniki materiałów, które realnie obniżają koszty remontu mieszkania

Nie chodzi o to, żeby zawsze kupować z najwyższej półki. Czasem tańszy zamiennik naprawdę ma sens.

Przykładowo:

  • zamiast naturalnego kamienia – płytki gresowe imitujące kamień,
  • zamiast pełnej deski – dobre panele winylowe,
  • zamiast drewna w łazience – płytki drewnopodobne.

Takie wybory potrafią realnie zbić koszty remontu mieszkania o kilka–kilkanaście tysięcy, a wizualnie wcale nie wygląda to gorzej. Kluczem jest tylko, żeby nie schodzić na zupełne „no-name’y” o nieznanej jakości, szczególnie na powierzchniach mocno eksploatowanych.

Planowanie kosztów remontu mieszkania przy stole z projektem
Projekt mieszkania, notes z wyliczeniami i próbki farb leżą na stole podczas planowania kosztów remontu mieszkania.

Robocizna a koszty remontu mieszkania – ile naprawdę kosztuje ekipa?

O materiałach dużo się mówi, ale prawda jest taka, że w wielu miastach to robocizna stanowi połowę, a czasem nawet 60% całego budżetu. I właśnie tutaj jest sporo pola do mądrego oszczędzania, ale też mnóstwo pułapek.

Zazwyczaj widzę dwa skrajne podejścia. Jedni biorą najtańszą ekipę z ogłoszenia. Drudzy biorą najdroższych „panów od wszystkiego”, zakładając, że cena to gwarancja ideału. Żadne z tych podejść nie jest moim zdaniem zdrowe.

Stawki za malowanie, kafelkowanie, elektrykę i hydraulikę

Stawki oczywiście różnią się w zależności od regionu, ale mniej więcej można przyjąć:

  • malowanie ścian: 15–30 zł/m²,
  • gładzie: 30–50 zł/m²,
  • kafelkowanie: 80–150 zł/m²,
  • montaż wc podtynkowego: 300–600 zł,
  • punkt elektryczny (gniazdko, włącznik): 80–150 zł,
  • punkt hydrauliczny: 150–300 zł.

Jeśli przeliczymy to na całe mieszkanie, to szybko okazuje się, że koszty remontu mieszkania mogą skoczyć o kilkanaście tysięcy w zależności od tego, jakie stawki zaakceptujesz.

Dlatego zawsze proszę o szczegółową wycenę, a nie tylko „za remont 50 m² tyle i tyle”. Chcę widzieć, ile kosztuje metr gładzi, ile metr kafelkowania, ile punktów elektrycznych. Dzięki temu mogę porównywać oferty, a nie zgadywać.

Co można zrobić samemu, żeby obniżyć koszty remontu mieszkania

Nie każdy ma czas i chęci, ale są prace, które naprawdę możesz zrobić sam, nawet bez dużego doświadczenia. To potrafi obniżyć koszty remontu mieszkania o kilka tysięcy złotych.

Na przykład:

  • demontaż starych mebli i wyposażenia,
  • skuwanie starych płytek (jeśli masz siłę i dobre narzędzia),
  • wynoszenie gruzu do kontenera,
  • malowanie mniej wymagających pomieszczeń,
  • montaż listew przypodłogowych.

Czego sam zwykle nie polecam robić:

  • przeróbek instalacji elektrycznej,
  • przeróbek instalacji gazowej,
  • skomplikowanej hydrauliki (szczególnie podtynkowej).

Bo tu chodzi już o bezpieczeństwo, a nie tylko o koszty remontu mieszkania.

Jak rozmawiać z wykonawcą i negocjować wycenę prac

Negocjacje nie polegają na tym, żeby na starcie urwać 30% z ceny. Lepiej podejść do tego spokojnie.

Kilka rzeczy, które pomagają:

  • poproś o pisemną wycenę z podziałem na etapy,
  • zapytaj, ile wynosi stawka za konkretną usługę (m², punkt, sztukę),
  • dowiedz się, co obejmuje cena (materiały pomocnicze, dojazd, sprzątanie).

Możesz spróbować negocjować:

  • rabat przy większym zakresie prac,
  • tańszą stawkę za powtarzalne prace (np. malowanie wielu pomieszczeń),
  • rozłożenie płatności na kilka etapów zależnych od postępu.

Fajnie, jeśli ekipa wie, że liczysz koszty remontu mieszkania i masz porównanie z innymi ofertami. To często wprowadza trochę realizmu po obu stronach.

Jak ograniczyć koszty remontu mieszkania dzięki dobremu harmonogramowi?

Brzmi nudno, ale harmonogram to jedno z najlepszych narzędzi do oszczędzania. Naprawdę. Najdroższe remonty, które widziałem, to takie, gdzie prace robiono w złej kolejności, wracano do tych samych etapów, poprawiano „po kimś” i ciągle coś trzeba było przerabiać.

Porządny harmonogram to nie Excel na 20 zakładek. To jasna kolejność działań i świadomość, kiedy wchodzi która ekipa.

Kolejność prac remontowych i unikanie poprawek

Standardowa kolejność (trochę uproszczona) wygląda mniej więcej tak:

  1. Wyburzenia, demontaże, skuwanie.
  2. Instalacje: elektryka, hydraulika, ewentualnie teletechnika.
  3. Zamykanie ścian, sufity, gładzie.
  4. Podłogi (wylewki, później wykończenie).
  5. Malowanie, tapety.
  6. Montaż drzwi, białego montażu, gniazdek.
  7. Meble, zabudowy, dodatki.

Jeśli mieszasz tę kolejność, koszty remontu mieszkania rosną. Przykład. Pomalujesz ściany, a potem wpadniesz na pomysł, że jednak trzeba przerobić instalację elektryczną w salonie. Kucie, bruzdowanie, gips, szlifowanie, ponowne malowanie. Czyli płacisz dwa razy za to samo.

Zakup materiałów etapami vs. wszystko na raz

Zakup wszystkiego na raz kusi. „Machnę to, będę miał z głowy”. Tyle że potem:

  • część materiałów leży tygodniami w kurzu,
  • część może się zniszczyć lub zawilgotnieć (np. płyty g-k),
  • brak miejsca do pracy.

Ja wolę kupować etapami:

  • na start materiały do instalacji i tzw. mokrych prac,
  • potem materiały do wykończenia ścian i sufitów,
  • na końcu podłogi, drzwi i elementy dekoracyjne.

Dzięki temu koszty remontu mieszkania nie uderzają cię tak mocno na raz, a do tego łatwiej reagować na zmiany koncepcji. Nie utykasz z pełnym magazynem płytek, które nagle przestały ci się podobać.

Sezonowość – kiedy remont wychodzi taniej, a kiedy drożej

Nie zawsze da się to idealnie zaplanować, ale sezon też ma znaczenie.

  • W szczycie sezonu (wiosna–lato) ekipy są najbardziej obłożone, a stawki potrafią być najwyższe.
  • Po sezonie, jesienią i zimą, część ekip ma więcej luzu i jest bardziej skłonna do rozmowy o cenie.

Jeśli remontujesz mieszkanie, w którym jeszcze nie mieszkasz, rozważ jesienno-zimowy termin. Często koszty remontu mieszkania można wtedy lekko obniżyć właśnie dzięki większej dostępności wykonawców.

Najczęstsze błędy, które podbijają koszty remontu mieszkania

Na koniec warto spojrzeć na to, co najczęściej rozwala budżet. I to nie są wyłącznie wysokie ceny materiałów. To raczej nasze decyzje w trakcie. Zmienianie koncepcji, brak umów, brak pilnowania etapów.

Zmiany koncepcji w trakcie prac i przeróbki instalacji

To chyba klasyk.

  • Najpierw ustalasz, że gniazdka będą w jednym miejscu.
  • Ekipa robi bruzdy, kładzie przewody.
  • Po tygodniu stwierdzasz, że jednak telewizor będzie na innej ścianie, a kuchnia „lepiej wygląda po lewej”.

Efekt. Przeróbki instalacji, dodatkowe bruzdy, łatki na ścianach, więcej gładzi, więcej malowania.

Dlatego zanim rozpoczniesz, spróbuj naprawdę usiąść z rzutem mieszkania i zaplanować:

  • układ mebli,
  • sprzęty RTV/AGD,
  • miejsca pod przyszłe lampy, kinkiety, kontakty.

Im solidniej zrobisz to na początku, tym mniejsze koszty remontu mieszkania wynikające z przeróbek.

Oszczędzanie na projektach, pomiarach i doradztwie technicznym

Wiem, że czasem trudno przełknąć, że za projekt łazienki trzeba zapłacić kilkaset czy kilka tysięcy złotych. Ale brak projektu często mści się dwa razy drożej.

Bez sensownego projektu:

  • płytki potrafią się kończyć w fatalnym miejscu,
  • armatura wychodzi w złym miejscu ściany,
  • zabudowy kolidują z drzwiami czy oknem.

Podobnie z pomiarami. Drzwi „na oko”, kuchnia „na oko”, pralka wciśnięta „jakoś wejdzie”. Później okazuje się, że coś nie pasuje o centymetr i trzeba kombinować. A każde takie kombinowanie dopisuje się do rubryki koszty remontu mieszkania.

Brak umowy, odbiorów etapowych i kontroli jakości robót

Na koniec temat, który może nie jest najprzyjemniejszy, ale bardzo życiowy.

  • Umowa na gębę.
  • Płatności bez jasnych etapów.
  • Brak protokołów odbioru.

Gdy wszystko idzie dobrze, nikt się tym zbytnio nie przejmuje. Problemy zaczynają się, gdy:

  • ekipa znika w połowie prac,
  • pojawiają się poważne błędy,
  • coś zaczyna pękać, odchodzić, przeciekać.

Umowa, nawet prosta, pomaga później dochodzić swoich praw. Odbiory etapowe – na przykład po instalacjach, po tynkach, po płytkach – pozwalają złapać błędy na bieżąco, a nie dopiero po przeprowadzce. To wszystko nie tyle zmniejsza od razu koszty remontu mieszkania, ile chroni cię przed tym, że wydasz pieniądze i zostaniesz z bublem.

Źródła

Opierałem się na praktycznych doświadczeniach z remontów mieszkań w blokach i kamienicach, orientacyjnych cennikach robocizny i materiałów publikowanych przez firmy budowlane i serwisy branżowe, przykładowych kosztorysach inwestorskich dla mieszkań 40–70 m² oraz rozmowach z wykonawcami specjalizującymi się w kompleksowych remontach, którzy na co dzień liczą i weryfikują realne koszty remontu mieszkania w różnych standardach wykończenia.

Podobne wpisy