Czy gładź i szpachla to to samo? 7 różnic w praktyce

Szybko rozwieję wątpliwości. Gładź i szpachla to nie jest to samo. W praktyce jedna robi „idealny finisz”, a druga ratuje ścianę, gdy masz ubytki, pęknięcia albo łączenia. Najpierw sprawdź podłoże dłonią i latarką przyłożoną z boku. Potem zdecyduj, czy potrzebujesz masy naprawczej, czy „masy wygładzającej”, bo od tego zależy kolejność i pył. A jeśli dalej Cię męczy co najpierw: szpachla czy gładź, to za chwilę rozkładam to na proste ruchy i konkretne milimetry, żebyś nie przepalał kasy na poprawki.
Czy gładź i szpachla to to samo? Najkrótsza odpowiedź + 7 różnic
Najkrócej mówiąc, ja traktuję to tak. Szpachla naprawia i wyrównuje, a gładź dopieszcza powierzchnię pod malowanie. Oczywiście rynek miesza nazwy, bo niektóre produkty nazywają „szpachlą finiszową”, a inne „gładzią szpachlową”, więc łatwo się wkopać.
Żeby nie kręcić się w kółko, mam swój prosty zestaw 7 różnic, który działa w mieszkaniu, w domu i na klatce schodowej:
- Przeznaczenie. Szpachla ogarnia ubytki, łączenia, pęknięcia. Gładź robi finał, czyli powierzchnię „pod światło”.
- Grubość warstwy. Typowo gładź kładę cienko, zwykle 1–2 mm, czasem do 3 mm, bo wtedy łatwiej o równy finisz. Szpachlą potrafię spokojnie wypełnić 3–10 mm, a masą naprawczą nawet więcej, jeśli producent to dopuszcza.
- Ziarno i gładkość. Gładź ma drobniejsze uziarnienie, więc po szlifie daje efekt „kartki”. Szpachla bywa bardziej „robocza”.
- Sposób pracy. Gładź lubi dłuższe, płynne pociągnięcia pacą. Szpachla częściej idzie „punktowo” i warstwowo.
- Szlifowanie i pył. Gładź najczęściej szlifuję drobniej, np. P180–P220, bo liczy się dotyk i światło. Szpachlę do zgrubnego wyrównania ogarniam P120–P150, bo i tak często wracam z finiszem.
- Czas wiązania. Gipsowe masy potrafią łapać szybko, ale pełne wyschnięcie zależy od grubości i warunków. I tu jest pułapka. Zbyt szybkie malowanie kończy się bąblami albo smugami.
- Reakcja na podłoże. Gładź zwykle bardziej „czuje” chłonność i grunt. Szpachla naprawcza bywa twardsza i bardziej odporna na drobne różnice.
Jeśli chcesz to ogarnąć jeszcze szybciej, to ja robię mini-test w 30 sekund. Przykładam latarkę bokiem do ściany w salonie. Potem przesuwam dłoń po tynku. Na końcu patrzę, czy mam dziury i rysy, czy tylko „skórkę pomarańczy”. I już wiem, czy wchodzę w masa szpachlowa do ubytków, czy w gładź finiszowa zastosowanie.
Czym się różni gładź od szpachli: ziarnistość, twardość, przeznaczenie
Najczęściej różnicę czuję już na pace. Gładź ma bardziej kremową konsystencję, łatwiej ją „ciągnąć” cienko i równomiernie. Szpachla, zwłaszcza naprawcza, bywa gęstsza i trzyma krawędź. I to jest super, bo dzięki temu nie spływa z dziury po kołku.
Z mojej praktyki wynika też jedna rzecz. Gładź nie lubi, gdy próbuję nią załatwić wszystko naraz. Jeśli mam ubytek 6 mm po bruzdzie elektrycznej, to gładź zacznie siadać, pękać albo będzie się długo suszyć. Szpachla do ubytków ogarnie temat pewniej, a ja oszczędzam nerwy.
Warto też pamiętać o twardości. Twardsza masa szpachlowa daje fajną odporność w korytarzu, gdzie ocierają torby i wózek. Z kolei gładź robi „wow” na dużej ścianie w sypialni, zwłaszcza przy świetle z okna.
Gładź gipsowa a masa szpachlowa – co „lubi” finisz, a co naprawy
Gładź gipsowa a masa szpachlowa to klasyka remontów. Gipsowa gładź wchodzi jak złoto na równe podłoża i daje świetny efekt po malowaniu. Natomiast masa szpachlowa, szczególnie ta do spoinowania i napraw, lepiej znosi lokalne braki, łączenia płyt GK, narożniki i miejsca po wkrętach.
Ja często spotykam trzy typowe sytuacje:
- W salonie mam tynk, który wygląda „ok”, ale pod lampą boczną widać fale. Wtedy wybieram gładź i jadę cienko, bo zależy mi na wyglądzie.
- W kuchni mam dziury po starych kołkach i pęknięcie od narożnika okna. Najpierw łapię szpachlę naprawczą, a dopiero potem myślę o wygładzaniu.
- Na płycie GK mam łączenia i wkręty. Najpierw robię spoinowanie, taśma zbrojąca, dwie warstwy, kontrola. Dopiero później dopieszczam cienkim finiszem.
I jeszcze jedno, bo o to ludzie pytają szeptem, a potem i tak robią po swojemu. Jeśli masz bardzo mocne światło, np. listwy LED przy suficie, to gładź finiszowa robi różnicę większą, niż się wydaje. Wtedy nawet „ładnie zaszpachlowana” ściana potrafi wyglądać średnio.
Kiedy trzeba dać gładź, a kiedy tylko szpachlówkę (typowe scenariusze)
Tu nie ma religii, jest praktyka. Ja trzymam się takich reguł:
- Daję samą szpachlę, gdy naprawiam pojedyncze ubytki, rysy, narożniki, łączenia. I wtedy maluję, jeśli reszta ściany jest równa.
- Daję gładź, gdy zależy mi na „efekcie pod światło”, czyli ściana ma wyglądać równo z każdego kąta. Dotyczy to zwłaszcza salonu, sypialni i dużych płaszczyzn.
- Mieszam podejście, gdy mam ścianę w miarę równą, ale z wieloma punktami po kołkach. Wtedy najpierw punktowo szpachla, a potem cienka gładź na całość.
Właśnie w tym miejscu pada pytanie. Gładź finiszowa czy wystarczy szpachla. Moim zdaniem, jeśli wchodzisz w drogie farby i masz ostre światło, to gładź daje spokój na lata. Jeśli natomiast malujesz korytarz farbą o wyraźnej strukturze i bez „bocznych reflektorów”, to często wystarczy porządna szpachla i sensowne szlifowanie.
Dla porządku dorzucę listę pytań, które ludzie naprawdę wpisują. Sam je widzę w komentarzach i w rozmowach w markecie:
- czy gładź i szpachla to to samo
- czym się różni gładź od szpachli
- jaka masa do ubytków w ścianie, a jaka do wygładzenia
- gładź finiszowa zastosowanie w bloku z wielkiej płyty
- czy można malować bez gładzi po szpachlowaniu
- jaka gładź na sufit, żeby nie pękała
- ile warstw gładzi na krzywą ścianę
- szpachla szybkoschnąca do dziur po kołkach
Kiedy gładź, kiedy szpachla: szybki wybór bez zgadywania
Zanim kupisz cokolwiek, zrób prosty przegląd ściany. Ja biorę latarkę albo małą lampę warsztatową i przykładam światło z boku. Potem patrzę, czy problemem są dziury i rysy, czy raczej „falowanie” całej płaszczyzny. I dopiero wtedy wybieram produkt.
Działa mi taki szybki schemat:
- Jeśli dominują punktowe ubytki i pęknięcia, wybieram szpachlę.
- Jeśli dominują nierówności całej powierzchni, wybieram gładź.
- Jeśli mam jedno i drugie, zaczynam od szpachli miejscowo, a gładź daję cienko na całość.
Brzmi banalnie, ale to oszczędza czas. Dodatkowo ogranicza pył, a w mieszkaniu to jest naprawdę temat, bo człowiek potem znajduje go w szufladach tydzień później.
Masa szpachlowa do ubytków – dziury, pęknięcia, narożniki, łączenia
Masa szpachlowa do ubytków ma zrobić dwie rzeczy. Ma złapać podłoże i ma dać się sensownie obrobić. Dlatego ja zawsze sprawdzam trzy parametry jeszcze przed pierwszym ruchem szpachelką:
- Maksymalna grubość warstwy, którą producent dopuszcza w jednym przejściu. To często ratuje przed pękaniem.
- Czas obróbki i schnięcia. W praktyce to decyduje, czy zdążysz wygładzić narożnik bez szarpania.
- Sposób szlifowania. Twarda masa potrafi dać w kość, więc wolę wiedzieć wcześniej, czy potrzebuję mocniejszego papieru.
Konkret. Dziury po kołkach 6–10 mm robię zwykle w dwóch podejściach. Najpierw wciskam masę, żeby wypełniła środek. Potem, po związaniu, dociskam cienką warstwę wyrównującą. Dzięki temu nie robię „górki” i nie walczę godzinę na szlifierce.
Przy pęknięciach nie idę na skróty. Rozszerzam rysę nożem, odkurzam, gruntuję i dopiero potem wchodzę z masą. Gdy widzę pracujące pęknięcie, dokładam taśmę albo siatkę. To nie jest fanaberia. To jest różnica między naprawą na tydzień a naprawą na lata.
Gładź finiszowa – zastosowanie, gdy zależy Ci na idealnym świetle po malowaniu
Gładź finiszowa zastosowanie ma najwięcej sensu tam, gdzie światło pokazuje wszystko. I serio, światło to bezlitosny gość. Wystarczy okno od południa albo kinkiet przy ścianie i nagle wychodzi każdy „garb”.
Ja gładź finiszową traktuję jak ostatnie 10 procent roboty, które daje 90 procent efektu. W praktyce robię tak:
- Nakładam cienko, bo gładź nie służy do rzeźbienia.
- Prowadzę pacę długimi ruchami, a potem domykam drobne poprawki „na krzyż”.
- Kontroluję powierzchnię światłem bocznym, zanim zacznę szlif.
Do szlifowania zwykle biorę P180 na start, a potem P220 do dopieszczenia. Jeśli ściana ma dostać farbę półmat lub satynę, to wolę dopracować powierzchnię lepiej, bo takie farby potrafią podkreślić nierówności.
Wyrównywanie ścian i sufitów – jak ocenić „czy trzeba wygładzać całość”
Wyrównywanie ścian i sufitów to temat, który ludzie często bagatelizują. A potem patrzą na sufit w świetle dziennym i czują rozczarowanie, no bo widać „coś”. Ja robię szybkie sprawdzenie:
- Przykładam łatę 2 m albo długą poziomicę. Szukam miejsc, gdzie robi się szczelina.
- Ocenę robię w kilku punktach, bo jedna ściana potrafi mieć różne „humory”.
- Oświetlam sufit z boku, bo sufit najczęściej zdradza wszystko.
Jeśli widzę nierówności na dużej powierzchni, to gładź na całość ma sens. Jeśli widzę tylko punktowe braki, to zwykle wystarcza szpachla i dobre szlifowanie.
I tu mała dygresja. W starych blokach często trafiasz na ściany, które pod palcem są „piaszczyste”. Wtedy bez gruntu nie ruszysz sensownie, bo masa zacznie się odrywać albo wciągnie wodę jak gąbka. I tak, to boli, bo człowiek chce już robić, a tu trzeba najpierw przygotować.

Co najpierw: szpachla czy gładź? Kolejność prac, żeby nie poprawiać dwa razy
To jest ta część, w której naprawdę można sobie pomóc albo naprawdę sobie zaszkodzić. Ja trzymam się prostej zasady. Najpierw naprawiam i wyrównuję, a dopiero potem wygładzam. Dzięki temu gładź pracuje w swoim żywiole, a ja nie mam łatek, które wychodzą po malowaniu.
Jeśli chcesz wersję „bez filozofii”, to taka kolejność działa mi w 90 procent przypadków:
- Oczyszczam i odkurzam ścianę. Usuwam luźne fragmenty i kurz.
- Robię gruntowanie przed gładzią i szpachlą, jeśli podłoże chłonie albo pyli.
- Wypełniam ubytki szpachlą. W razie potrzeby robię to na dwa razy.
- Szlifuję zgrubnie i kontroluję światłem.
- Nakładam gładź cienko na całość albo tylko tam, gdzie potrzebuję finiszu.
- Szlifuję na gotowo i odpylam, zanim wejdzie farba.
Szpachlowanie ścian krok po kroku: przygotowanie, ubytki, szlif, kontrola
Szpachlowanie ścian krok po kroku robię tak, żeby nie wracać do tego samego miejsca pięć razy. I jasne, czasem wrócę, bo życie, ale wolę ograniczać poprawki.
- Zabezpieczam podłogę i listwy. Folia plus taśma robią robotę.
- Usuwam luźne kawałki starej farby albo tynku. Nie ma sensu kleić do „wiszącego”.
- Odkurzam ścianę. Zwykła szczotka nie wystarczy, bo pył zostaje w porach.
- Jeśli podłoże chłonie, gruntuję. W przeciwnym razie masa potrafi zbyt szybko wiązać i robią się rysy.
- Wypełniam ubytki. Do kołków robię ruch „w poprzek” i dociskam, żeby masa weszła do środka.
- Po wyschnięciu szlifuję. Najpierw P120–P150, a potem wygładzam, jeśli planuję finisz.
- Kontroluję latarką z boku. To jest mój ulubiony moment, bo od razu widać prawdę.
Warto pamiętać o rzeczach prostych, które psują efekt. Zbyt mokra gąbka do zmywania pyłu potrafi rozmazać masę. Zbyt wczesne szlifowanie potrafi „wyrwać” narożnik. Z kolei zbyt późne poprawki potrafią zostawić twardą łatę, która potem odcina się pod farbą.
Gładź na szpachlę czy odwrotnie – kiedy to ma sens, a kiedy to błąd
Gładź na szpachlę czy odwrotnie. Odpowiem wprost, bez czarowania. Najczęściej ma sens gładź na szpachlę, czyli najpierw naprawa, potem finisz. Odwrotne podejście kończy się tym, że próbujesz naprawiać ubytki na już wygładzonej powierzchni i robisz placki.
Są jednak sytuacje, gdzie ludzie robią gładź miejscowo, a potem wracają ze szpachlą. I wtedy zwykle dzieje się jedna z dwóch rzeczy. Albo masa nie trzyma przyczepności, bo pod spodem masz zbyt gładko i zbyt pyląco. Albo po malowaniu wychodzą „cienie” różnej chłonności.
Dlatego ja robię tak:
- Jeśli dokładam warstwę na warstwę, zawsze odpylam i często gruntuję.
- Jeśli mieszam różne produkty, czytam kartę techniczną. To nie brzmi sexy, ale ratuje skórę.
- Jeśli mam wątpliwość, robię próbę na metrze kwadratowym. To szybciej niż poprawki na całej ścianie.
Czy można malować bez gładzi po szpachlowaniu (kiedy ściana „udźwignie” farbę)
Czy można malować bez gładzi po szpachlowaniu. Można. I nawet często to ma sens. Warunek jest prosty. Ściana musi być równa, a szpachla nie może zostawić „łat”, które widać pod światło.
Ja przyjmuję takie progi zdrowego rozsądku:
- Jeśli naprawiam pojedyncze ubytki i po szlifie nie czuję różnicy pod dłonią, to maluję.
- Jeśli mam dużo poprawek na jednej ścianie, to zwykle kładę cienki finisz, bo inaczej farba pokaże plamy.
- Jeśli planuję farbę satynową albo półmat, to częściej idę w gładź, bo ona lepiej „uśrednia” podłoże.
I jeszcze jedna ważna rzecz. Malowanie bez gładzi działa lepiej przy farbach matowych i przy świetle, które nie gra ostro po ścianie. Jeśli jednak masz halogeny albo listwy LED, to gładź potrafi uratować estetykę.
Podłoże ma znaczenie: gładź na tynk cementowo-wapienny / gipsowy i na płyty GK
Tu zaczyna się prawdziwa zabawa, bo podłoże potrafi zrobić psikusa. Czasem człowiek myśli, że kupił „dobrą masę”, a problemem okazuje się tynk, który chłonie jak szalony albo pyli.
Ja zawsze zadaję sobie jedno pytanie. Czy podłoże jest stabilne i czy trzyma przyczepność. Jeśli mam wątpliwości, robię test taśmą malarską. Naklejam, dociskam, odrywam. Jeśli zostaje pył albo fragmenty, to wiem, że muszę poprawić przygotowanie.
Gładź na tynk cementowo-wapienny vs gipsowy – różnice w chłonności i przyczepności
Gładź na tynk cementowo-wapienny / gipsowy różni się przede wszystkim zachowaniem podłoża. Cementowo-wapienny bywa bardziej chłonny i „szorstki”, więc gładź potrafi szybciej tracić wodę. Gipsowy z kolei często daje fajną bazę pod finisz, ale też potrafi pylić, jeśli ktoś go wcześniej źle przeszlifował albo nie odpylił.
W praktyce robię tak:
- Na tynk cementowo-wapienny częściej daję grunt głęboko penetrujący, bo stabilizuje i wyrównuje chłonność.
- Na tynk gipsowy też gruntuję, jeśli widzę pył, bo wtedy masa trzyma lepiej.
- Gdy podłoże jest bardzo chłonne, pracuję szybciej i mieszam mniejsze porcje, żeby masa nie „zaciągała” mi na pace.
Nie lubię też nakładać gładzi na świeży tynk „bo już wygląda sucho”. Wolę poczekać, aż podłoże naprawdę odda wilgoć. Inaczej łapię pęcherze albo przebarwienia, a tego nikt nie chce.
Szpachla do płyt GK a gładź na g-k – łączenia, wkręty, taśmy, finisz
Szpachla do płyt gk a gładź na g-k to inna bajka niż zwykła ściana. Na GK kluczowe są łączenia i wkręty, bo one najczęściej wychodzą po malowaniu. Dlatego ja robię spoinowanie porządnie, a nie „na szybko”.
Moja rutyna wygląda tak:
- Wkręty. Sprawdzam, czy łeb nie wystaje. Jeśli wystaje, dokręcam.
- Łączenia. Nakładam masę do spoin, wklejam taśmę papierową albo zbrojącą, dociskam.
- Druga warstwa. Rozciągam szerzej, żeby nie było „garba”.
- Szlif. Robię delikatnie, bo łatwo przeszlifować karton.
- Finisz. Jeśli chcę idealną ścianę, dopiero wtedy wchodzi gładź cienko.
I tu mała rada z życia. Przy GK nie cisnę szlifu na siłę. Wolę użyć lampy bocznej i poprawić masę, niż zeszlifować karton i potem ratować przyczepność.
Jaka gładź na sufit, żeby nie pękała – najczęstsze przyczyny i jak ich uniknąć
Jaka gładź na sufit, żeby nie pękała. Z mojego doświadczenia pęknięcia na suficie wynikają częściej z przygotowania i warunków niż z „magicznie złej gładzi”. I to jest ważne, bo łatwo obwinić produkt, a problem siedzi w wilgotności albo w zbyt grubej warstwie.
Najczęstsze przyczyny, które widzę:
- Za gruba warstwa na raz. Sufit pracuje i gładź potrafi tego nie lubić.
- Brak gruntu na chłonnym podłożu. Masa za szybko oddaje wodę i robią się mikrorysy.
- Przeciąg i szybkie dosuszanie. Zimą ludzie odpalają grzanie, otwierają okno i sufit dostaje szok.
- Słabe łączenia na GK. Jeśli spoiny pracują, to pęknięcie i tak przyjdzie.
Co robię, żeby tego uniknąć. Nakładam cienko, kontroluję warunki, a przy podejrzanych miejscach stosuję zbrojenie. Dodatkowo nie gonię z malowaniem. Wolę dać masie czas, bo później oszczędzam poprawki.
Gruntowanie i wykończenie: jak nie zepsuć efektu na ostatniej prostej
Tu ludzie najczęściej robią błąd „na zmęczeniu”. Już prawie koniec, już farba czeka, a potem okazuje się, że coś się odspaja, pyli albo farba schodzi plackami. I to potrafi zepsuć humor na cały weekend.
Ja traktuję wykończenie jak kontrolę jakości. Sprawdzam, odpylam, gruntuję, szlifuję, znowu odpylam. Brzmi jak nudna pętla, ale działa.
Gruntowanie przed gładzią i szpachlą – kiedy obowiązkowe, a kiedy wystarczy odpylenie
Gruntowanie przed gładzią i szpachlą jest obowiązkowe, gdy podłoże chłonie, pyli albo ma plamy po starych klejach. Obowiązkowe bywa też po agresywnym szlifie, bo wtedy na ścianie zostaje „mąka”, która osłabia przyczepność.
Z kolei samo odpylenie wystarczy mi wtedy, gdy:
- Podłoże jest zwarte i nie pyli.
- Ściana ma równą chłonność.
- Pracuję na świeżo przygotowanym tynku, który ma stabilną powierzchnię.
Żeby nie zgadywać, robię szybki test. Przeciągam dłonią po ścianie. Jeśli mam biały nalot na palcach, to grunt albo przynajmniej solidne odpylenie odkurzaczem budowlanym jest konieczne.
I tak, wiem, że nie każdy ma odkurzacz z filtrem HEPA. Jednak zwykły odkurzacz domowy też może pomóc, tylko trzeba uważać, bo pył potrafi go dobić.
Czy gładź można kłaść na szpachlę – warunki, które muszą być spełnione
Czy gładź można kłaść na szpachlę. Tak, ale tylko wtedy, gdy spełnisz kilka warunków. Ja pilnuję trzech rzeczy:
- Szpachla musi być sucha w całej grubości. Nie „z wierzchu”, tylko naprawdę sucha.
- Powierzchnia musi być odkurzona. Pył robi z gładzi ślizgawkę i potem odpada płatami.
- Chłonność musi być w miarę równa. Jeśli mam łatę szpachli i obok stary tynk, to grunt wyrównuje temat.
Jeśli tego nie dopilnuję, to gładź potrafi „zaciągnąć” się nierówno. Potem szlifuję, robią się prześwity, a na końcu farba pokazuje plamy. I w tym momencie człowiek ma ochotę rzucić pacą w kąt, więc wolę temu zapobiec.
Szlifowanie i „test światłem” – prosty sposób na równe ściany bez niespodzianek
Szlifowanie to niby prosta sprawa, a jednak tu wychodzi najwięcej nerwów. Ja robię to w dwóch etapach. Najpierw zgrubnie, potem na gotowo. Dzięki temu nie wycinam dziur, tylko wyrównuję.
Mój „test światłem” wygląda banalnie:
- Gaszę główne światło w pomieszczeniu.
- Przykładam latarkę albo lampę roboczą bokiem do ściany.
- Patrzę pod kątem i zaznaczam ołówkiem miejsca do poprawki.
Potem robię krótką poprawkę masą, czekam, szlifuję delikatnie i znowu sprawdzam. Tak, to brzmi jak zabawa w kotka i myszkę, ale efekt jest konkretny. Ściana przestaje „falować” i farba nie pokazuje niespodzianek.
Na koniec zawsze odpylam. I nie, nie robię tego „machnięciem miotły”, bo miotła bardziej rozdmuchuje pył niż go zbiera. Wolę odkurzacz, a jeśli go nie mam, to przynajmniej wilgotna mikrofibra i cierpliwość.
FAQ pod AI Overviews
Czy gładź i szpachla to to samo, jeśli produkt na opakowaniu ma „2w1”?
Nie. Nazwy marketingowe potrafią mieszać. Patrz na przeznaczenie i grubość warstwy. Jeśli produkt ma naprawiać ubytki, to działa jak szpachla. Jeśli ma dać finisz pod światło, to zachowuje się jak gładź.
Czym się różni gładź od szpachli w dotyku i po malowaniu?
Gładź daje gładszą powierzchnię i mniej „faluje” w świetle bocznym. Szpachla zwykle zostawia minimalnie inną fakturę, więc przy mocnym świetle łatwiej zobaczyć przejścia.
Co najpierw: szpachla czy gładź, gdy mam dziury po kołkach i krzywą ścianę?
Najpierw szpachla punktowo na ubytki, potem cienka gładź na całość. Dzięki temu nie męczysz gładzi grubą warstwą i szybciej domykasz temat.
Czy można malować bez gładzi po szpachlowaniu, żeby zaoszczędzić czas?
Można, jeśli poprawki są punktowe i po szlifie nie czujesz różnicy pod dłonią. Uważaj jednak na światło boczne i farby satynowe, bo one pokazują każde przejście.
Jaka gładź na sufit, żeby nie pękała, jeśli w mieszkaniu jest sucho i ciepło?
Kładź cienko, gruntuj chłonne podłoże i nie rób przeciągów podczas schnięcia. Pilnuj też łączeń na GK, bo pęknięcia często wychodzą właśnie ze spoin, a nie z samej gładzi.
HowTo: Jak dobrać i ułożyć gładź oraz szpachlę bez poprawek
- Sprawdź ścianę latarką z boku i dłonią. Zdecyduj, czy masz głównie ubytki, czy falowanie powierzchni.
- Odkurz podłoże i usuń luźne fragmenty. Gdy ściana pyli albo chłonie, zrób gruntowanie i poczekaj na wyschnięcie.
- Wypełnij ubytki szpachlą w jednej lub dwóch warstwach, zależnie od głębokości. Po wyschnięciu zrób szlif zgrubny i kontrolę światłem.
- Nałóż gładź cienko tam, gdzie potrzebujesz finiszu pod malowanie. Po wyschnięciu wyszlifuj na gotowo i dokładnie odpyl.
- Zagruntuj przed farbą, jeśli podłoże ma różną chłonność. Dopiero wtedy maluj, bo farba lepiej „siądzie” i nie pokaże łat.
Źródła
- Warunki techniczne wykonania i odbioru robót budowlanych, część dotycząca robót wykończeniowych (opracowania branżowe).
- Normy i wymagania materiałowe dotyczące spoinowania i wyrobów gipsowych, m.in. PN-EN 13963 oraz PN-EN 13279-1.
- Karty techniczne i instrukcje wykonawcze producentów mas szpachlowych i gładzi (systemy do tynków i płyt GK).
- Poradniki wykonawcze dotyczące przygotowania podłoża, gruntowania, szlifowania i oceny powierzchni pod malowanie (materiały szkoleniowe i praktyka wykonawcza).
