Wykop z pomarańczową rurą kanalizacyjną ułożoną pod złym spadkiem przy fundamencie domu

Błędy przy projektowaniu kanalizacji grawitacyjnej

Wykop z pomarańczową rurą kanalizacyjną ułożoną pod złym spadkiem przy fundamencie domu
Wykop przy fundamencie z odsłoniętą rurą PVC pokazuje, jak wyglądają praktyczne błędy przy projektowaniu kanalizacji grawitacyjnej, gdy spadek jest za mały i grozi cofką ścieków.

Na start od razu wprost wskażę błędy przy projektowaniu kanalizacji grawitacyjnej, bo najczęściej wynikają ze złego spadku rur, zbyt małych średnic i braku wentylacji pionów. Już różnica jednego procenta spadku na odcinku dziesięciu metrów potrafi później zadecydować, czy ścieki w łazience i kuchni popłyną gładko, czy będą wracały. Dlatego najpierw sprawdź plan pomieszczeń, potem zmierz realne odległości między urządzeniami sanitarnymi, a na końcu porównaj je z wymaganymi spadkami i średnicami z norm. Dzięki temu unikniesz cofania się nieczystości, przykrych zapachów i kosztownych przeróbek, a instalacja po prostu będzie działać spokojnie przez lata.

Spis treści

Błędy przy projektowaniu kanalizacji grawitacyjnej – wstęp i znaczenie prawidłowego spadku

Kiedy patrzę na gotowy projekt domu, bardzo szybko widzę, czy ktoś traktuje kanalizację poważnie, czy wrzucił ją na koniec, „bo trzeba”. Dla mnie to jest kręgosłup całego układu sanitarnego. Ściany można jeszcze podkuć, płytki skuć, ale gdy ścieki nie mają jak spłynąć grawitacyjnie, zaczyna się ciąg poprawek i nerwów. I właśnie tutaj najczęściej pojawiają się błędy przy projektowaniu kanalizacji grawitacyjnej.

Projektant powinien pilnować trzech rzeczy naraz. Po pierwsze spadku przewodów poziomych. Po drugie długości odcinków między urządzeniami a pionami. Natomiast po trzecie odpowiedniego odpowietrzenia całego układu. Jeżeli zawali choć jedną z tych spraw, to później nawet najlepszy wykonawca będzie tylko łatał problem.

Dlaczego błędny spadek rur jest najczęstszą przyczyną problemów z kanalizacją

Spadek brzmi niewinnie. W praktyce to on decyduje o tym, czy ścieki płyną, czy stoją. Jeśli rura kanalizacyjna o średnicy sto dziesięć milimetrów ma spadek poniżej jednego procenta, to ścieki zaczynają płynąć zbyt wolno. Osad odkłada się w rurze, pojawia się „kisiel”, a później zapchana toaleta albo cofka w brodziku.

Z kolei spadek powyżej trzech procent też nie jest dobry. Wtedy woda ucieka za szybko, a cięższe frakcje potrafią zostać w rurze. Po kilku miesiącach eksploatacji w kuchni zaczyna śmierdzieć, a mieszkańcy zastanawiają się, dlaczego nowa instalacja zachowuje się gorzej niż stara.

Moim zdaniem najgorsze są sytuacje, kiedy ktoś projektuje kanalizację „po kresce”, bez sprawdzenia realnych wysokości. Na rzucie wszystko wygląda pięknie, ale w rzeczywistości na odcinku między łazienką na poddaszu a pionem brakuje kilku centymetrów, żeby utrzymać prawidłowy spadek. Potem wchodzi ekipa i zaczyna się walka z wysokościami stropu, grubością wylewek, a nawet z poziomem sufitu na parterze.

Jak dobrać minimalne i maksymalne spadki przewodów grawitacyjnych

Tutaj nie ma magii, są liczby. Dla przewodów wewnętrznych często przyjmuje się:

  • dla średnicy 50 milimetrów – spadek około 2–3 procent,
  • dla średnicy 75 milimetrów – spadek około 1,5–2 procent,
  • dla średnicy 100–110 milimetrów – spadek około 1–2 procent.

W praktyce robię tak. Najpierw zaznaczam na rzucie wysokości wyjść z urządzeń sanitarnych. Potem dobieram minimalny spadek z zakresu, który zalecają wytyczne branżowe, i dopiero po tym sprawdzam, czy na końcu odcinka mieści się rura w warstwach podłogi lub stropu. Jeżeli nie, trzeba wrócić do początku i:

  1. skrócić odcinek poziomy,
  2. przesunąć pion,
  3. zmienić przebieg instalacji.

Najgorsze, co można zrobić, to przyjąć zbyt mały spadek „bo się nie mieści” i liczyć, że „jakoś to będzie”. Potem będzie, ale niekoniecznie tak, jak tego chcemy.

Kiedy warto zlecić weryfikację projektu instalatorowi z uprawnieniami

Ja wychodzę z założenia, że drugi komplet oczu nigdy nie zaszkodzi. Jeżeli inwestor buduje pierwszy dom, a projekt był robiony typowo, z małymi zmianami, to naprawdę warto zanieść go do instalatora, który ma doświadczenie w kanalizacji.

Taka weryfikacja ma sens szczególnie, gdy:

  • dom ma kilka poziomów i skomplikowany układ łazienek,
  • toaleta na poddaszu jest daleko od pionu,
  • przewody w gruncie muszą przejść pod drogą dojazdową,
  • działka jest bardzo płaska, a przykanalik do studzienki kanalizacyjnej ma mały spadek.

Dobry instalator szybko wyłapie błędy przy projektowaniu kanalizacji grawitacyjnej, zanim wjedzie koparka i zanim zalejemy stropy. To naprawdę tani etap na wprowadzenie poprawek.

Typowe błędy przy projektowaniu kanalizacji grawitacyjnej w domu jednorodzinnym

W domu jednorodzinnym najczęściej powtarzają się te same grzechy. Projektant chce zmieścić jak najwięcej funkcji w małej łazience, a potem trzeba na siłę wpychać rury w ściany i stropy. Do tego dochodzi oszczędzanie na średnicach i brak miejsca na rewizje.

Z mojego doświadczenia wynika, że lepiej poświęcić pół metra kwadratowego powierzchni na sensowny pion kanalizacyjny i przewody niż później usuwać skutki zalania sufitu u sąsiadów na dole.

Zbyt małe średnice rur odpływowych i ich konsekwencje

Średnica rury to nie tylko ilość plastiku. To przede wszystkim wydajność odpływu i odporność na zapychanie. Jeżeli ktoś projektuje odpływ z wanny lub prysznica na średnicy czterdzieści, bo akurat taką rurę miał w symbolach, to prosi się o kłopoty.

Najczęściej stosowane średnice w domach to:

  • 50 milimetrów – umywalki, prysznice, wanny,
  • 75 milimetrów – kilka przyborów podłączonych do jednego przewodu,
  • 100–110 milimetrów – toalety, piony i przewody główne.

Zbyt mała średnica daje efekt natychmiastowy. Woda spływa powoli, syfon w prysznicu potrafi bulgotać, a przy większym spłukaniu toalety wypełniają się kratki ściekowe w kotłowni. Potem ludzie sięgają po chemiczne środki do udrażniania i jeszcze bardziej zjadają uszczelki w instalacji.

Złe prowadzenie przewodów – zbyt długie odcinki poziome i ostre załamania

Drugi klasyk. Rura potrafi biec przez pół domu, bo „tak było wygodniej na rzucie”. Tylko że każda zmiana kierunku to dodatkowe opory, a każde kolano pod kątem dziewięćdziesiąt stopni to potencjalne miejsce zapchania.

Lepszą praktyką jest:

  • ograniczanie liczby kolan do minimum,
  • stosowanie dwóch kolan czterdzieści pięć stopni zamiast jednego ostrego,
  • dzielenie długich odcinków poziomych na krótsze z rewizją pośrodku.

Widziałem kiedyś instalację, gdzie od zlewu w kuchni do pionu było ponad dwanaście metrów rury pięćdziesiąt milimetrów, z dwoma ostrymi łukami po drodze. Po roku użytkowania zapchana instalacja stała się normą, a nie wyjątkiem. I to też są typowe błędy przy projektowaniu kanalizacji grawitacyjnej.

Brak rewizji i trójników serwisowych w kluczowych miejscach instalacji

Rewizja to takie „okienko” do wnętrza rury. Niby detal, a gdy przychodzi do przepychania, staje się zbawieniem. Jeżeli projektant o niej zapomni, to później jedyną rewizją jest demontaż sedesu albo kucie ściany.

Rewizje powinny pojawić się:

  • u podstawy każdego pionu,
  • na długich odcinkach poziomych w piwnicy lub w gruncie,
  • przed wyjściem instalacji z budynku,
  • w miejscach zmiany kierunku przewodu.

Dobrym zwyczajem jest też zastosowanie trójników z korkami, które w razie czego dają dostęp do wnętrza rury. Dzięki temu ekipa, która przyjedzie z spiralą lub ciśnieniowym czyszczeniem, nie musi rozwalać pół łazienki.

Rury kanalizacyjne w piwnicy zbyt mocno załamane i bez rewizji pod stropem
Widok piwnicy z poprowadzonymi pod stropem rurami kanalizacyjnymi z licznymi kolanami i bez rewizji doskonale pokazuje, jakie błędy przy projektowaniu kanalizacji grawitacyjnej utrudniają późniejsze użytkowanie i serwis.

Błędy przy projektowaniu kanalizacji grawitacyjnej w gruncie i wokół budynku

Kiedy instalacja opuszcza budynek, wchodzi w zupełnie inne warunki. Tu liczy się nie tylko spadek i średnica, ale również głębokość posadowienia, ochrona przed mrozem i kolizje z innymi mediami. Największy problem polega na tym, że tego odcinka później prawie nikt nie widzi. Jak zostanie zasypany, to temat znika, aż do pierwszej awarii.

Zły projekt przykanalika potrafi sprawić, że ścieki będą wracały do piwnicy przy każdym większym deszczu. Moim zdaniem to jeden z bardziej bolesnych skutków zaniedbań.

Niewłaściwa głębokość ułożenia rur i brak ochrony przed przemarzaniem

W klimacie, w którym żyjemy, strefa przemarzania gruntu potrafi dochodzić nawet do stu dwudziestu centymetrów. Jeżeli ktoś zaprojektuje rury kanalizacyjne na głębokości pięćdziesięciu czy sześćdziesięciu centymetrów, to w mroźną zimę może zobaczyć efekty bardzo szybko.

Co gorsza, problem nie zawsze pojawia się od razu. Rura może częściowo przemarzać, osad zamarza, a na wiosnę zostaje korek. Dlatego w projekcie warto:

  • trzymać się zalecanej głębokości posadowienia,
  • w razie płytkiego ułożenia zastosować izolację termiczną nad przewodem,
  • unikać spadków, które tworzą „syfony” w gruncie.

Kolizje z innymi instalacjami – prąd, gaz, woda

Na działce często lądują różne instalacje. Kabel zasilający, rura gazowa, wodociąg, a do tego jeszcze kanalizacja. Jeżeli projektant nie przemyśli ich wzajemnych odległości, to przy pierwszym kopaniu może się okazać, że kanalizacja musi „tańczyć” między innymi rurami.

W praktyce kończy się to:

  • gwałtownymi zmianami kierunku,
  • dodatkowymi kolanami,
  • trudnością w utrzymaniu prawidłowego spadku.

Tak powstają kolejne błędy przy projektowaniu kanalizacji grawitacyjnej. A wystarczy na początku porządnie rozrysować przekroje i trzymać się minimalnych odległości między mediami, które podają wytyczne branżowe.

Złe zaprojektowanie przykanalika i włączenia do sieci zewnętrznej

Przykanalik to odcinek między wyjściem z domu a studzienką sieci kanalizacyjnej lub zbiornikiem bezodpływowym. Tu liczy się zarówno spadek, jak i poziom włączenia do istniejącej instalacji.

Typowe potknięcia:

  • przykanalik zbyt płytko w stosunku do poziomu przyłącza w studzience,
  • brak rewizji przed wyjściem z budynku,
  • zbyt mała średnica rury w porównaniu z ilością ścieków.

Jeżeli poziom w studzience jest narzucony, a dom stoi wyżej, to trzeba tę różnicę uwzględnić już na etapie projektu. W przeciwnym razie ktoś wpadnie na pomysł, żeby zastosować odcinek prawie poziomy, bez spadku, i liczyć, że „woda się przepchnie”.

Minimalne spadki i odległości przy projektowaniu przyłączy kanalizacyjnych

Dla przyłączy zewnętrznych często stosuje się spadek w okolicach dwóch procent. Przy dziesięciu metrach daje to dwadzieścia centymetrów różnicy wysokości między domem a studzienką. Jeżeli projektant ma do dyspozycji tylko piętnaście centymetrów, to powinien głośno powiedzieć, że coś jest nie tak i szukać innego rozwiązania.

Dodatkowo trzeba pilnować:

  • minimalnej odległości kanalizacji od wodociągu,
  • odpowiedniej klasy rur, które wytrzymają obciążenie gruntem i ruchem pojazdów,
  • zabezpieczenia przykanalika w miejscach przejścia pod drogą wjazdową.

Wentylacja, odpowietrzenie i hałas – często pomijane błędy przy projektowaniu kanalizacji grawitacyjnej

O wentylacji kanalizacji sporo osób przypomina sobie dopiero wtedy, gdy w łazience zaczyna śmierdzieć z syfonów. Tymczasem dobra wentylacja pionów jest tak samo ważna jak spadek. Bez niej ścieki nie płyną równo, a w przewodach tworzą się podciśnienia i nadciśnienia.

Widziałem wiele projektów, gdzie wszystko zostało policzone, średnice dobrane poprawnie, a o odpowietrzeniu nikt nie wspomniał ani słowem. Potem inwestor zastanawiał się, dlaczego przy spuszczaniu wody w toalecie słychać bulgotanie w umywalce.

Brak pionu wentylacyjnego wyprowadzonego ponad dach

Pion wentylacyjny to rura, która wyprowadza gazy kanalizacyjne ponad dach. Dzięki temu nie kumulują się w budynku. Brak takiego pionu powoduje, że powietrze szuka drogi inną stroną, najczęściej przez syfony.

Skutki:

  • wysysanie wody z syfonów i nieprzyjemne zapachy,
  • głośne „mlaskanie” przy spłukiwaniu toalety,
  • problemy z prawidłowym spływem przy większych zrzutach ścieków.

W domu jednorodzinnym pion odpowietrzający powinien pojawić się przynajmniej na głównym pionie kanalizacyjnym. W większych domach lub budynkach z kilkoma łazienkami warto rozważyć więcej niż jeden pion, żeby zrównoważyć pracę układu.

Zastosowanie zaworów napowietrzających w niewłaściwych miejscach

Zawory napowietrzające bywają przydatne. Potrafią pomóc przy końcówkach przewodów, gdzie trudno doprowadzić pełny pion wentylacyjny. Problem w tym, że część projektantów traktuje je jako zamiennik odpowietrzenia przez dach.

To prowadzi do kolejnych błędów przy projektowaniu kanalizacji grawitacyjnej. Zawór napowietrzający:

  • wpuszcza powietrze do instalacji,
  • nie wypuszcza gazów na zewnątrz,
  • wymaga dostępu do powietrza z pomieszczenia, w którym się znajduje.

Jeżeli ktoś umieści taki zawór w zabudowie bez dopływu powietrza, w zimnym nieogrzewanym poddaszu albo w miejscu, gdzie łatwo zamarznie, to ryzykuje, że przestanie działać wtedy, gdy będzie najbardziej potrzebny.

Jak ograniczyć hałas przepływu ścieków w pionach kanalizacyjnych

Hałas to może nie awaria, ale potrafi skutecznie zepsuć komfort użytkowania łazienki. Jeżeli pion biegnie przy sypialni, a projektant nie przewidział izolacji akustycznej, to każde spuszczenie wody w nocy będzie pobudką.

Co można zrobić od razu w projekcie:

  • poprowadzić pion w ścianie oddzielającej łazienkę od korytarza, a nie od sypialni,
  • dobrać rury o lepszych parametrach akustycznych,
  • zaplanować dodatkową izolację w postaci wełny mineralnej wokół pionu.

Późniejsze wygłuszenie pionu, kiedy ściany są już wykończone, jest trudne i kosztowne. Lepiej pomyśleć o tym, zanim ktoś zacznie stawiać ścianki.

Jak uniknąć błędów przy projektowaniu kanalizacji grawitacyjnej – praktyczne wskazówki

Na szczęście większość problemów da się przewidzieć, zanim w ogóle ktoś wyleje beton. Trzeba tylko podejść do tematu spokojnie i metodycznie. Dla mnie ważne jest, żeby nie traktować kanalizacji jako „dodatku do projektu”, tylko jako pełnoprawny układ, który musi współpracować z architekturą, konstrukcją i innymi instalacjami.

Jeżeli inwestor ma świadomość, gdzie mogą pojawić się błędy przy projektowaniu kanalizacji grawitacyjnej, to łatwiej mu dopytać projektanta i wychwycić potencjalne kłopoty na papierze, a nie w błocie.

Co sprawdzić w projekcie przed rozpoczęciem robót ziemnych

Przed wejściem koparki warto usiąść z projektem i przejść kilka punktów:

  1. Sprawdź poziom wyjścia kanalizacji z budynku oraz poziom w studzience lub zbiorniku.
  2. Zmierz długości odcinków przykanalika i policz, jaki realny spadek możesz uzyskać.
  3. Zobacz, czy na rysunkach są zaznaczone rewizje i studzienki pośrednie.
  4. Upewnij się, że przykanalik nie krzyżuje się w sposób problematyczny z wodociągiem lub gazem.

Jeżeli na którymś etapie coś się nie zgadza, lepiej zatrzymać roboty na dzień czy dwa niż później rozkopywać podjazd lub ogród.

Najważniejsze normy i wytyczne, do których powinien odwołać się projektant

Nie będę tu sypał numerami norm jak z rękawa, bo to łatwo znaleźć w branżowych materiałach. Ważne jest jednak, żeby projektant odnosił się do aktualnych wytycznych dotyczących:

  • minimalnych średnic przewodów dla poszczególnych urządzeń,
  • zalecanych spadków dla rur wewnętrznych i zewnętrznych,
  • odległości między kanalizacją a innymi mediami,
  • zasad wentylacji pionów kanalizacyjnych.

Warto wprost zapytać projektanta, na jakich wytycznych bazuje. Jeżeli usłyszysz, że „tak zawsze robimy” bez odniesienia do jakichkolwiek dokumentów, to zapaliłbym sobie w głowie żółte światło.

Lista kontrolna dla inwestora – pytania do projektanta i wykonawcy

Na koniec zostawiam prostą listę pytań, które sam lubię zadawać, gdy analizuję projekt:

  • Czy wszystkie piony mają zaplanowane odpowietrzenie ponad dachem.
  • Czy najdalej położone urządzenia sanitarne nie mają zbyt długich odcinków poziomych do pionu.
  • Czy na każdym pionie i długim odcinku poziomym przewidziano rewizję.
  • Czy spadki przykanalika pozwalają na grawitacyjny spływ do studzienki lub zbiornika.
  • Czy projekt uwzględnia realne wysokości stropów, wylewek i grubości posadzek.
  • Czy średnice rur odpowiadają faktycznej liczbie podłączonych urządzeń.

Jeżeli na któreś z tych pytań dostaniesz odpowiedź wymijającą, to znak, że warto dopytać jeszcze raz i spokojnie wyprostować temat, zanim powstaną bardzo kosztowne przeróbki.

FAQ

Czy każdy dom jednorodzinny musi mieć pełny pion wentylacyjny kanalizacji

Nie każdy, ale w praktyce brak pionu odpowietrzającego główną instalację to proszenie się o kłopoty. W większości domów jednorodzinnych przynajmniej jeden pion wyprowadzony ponad dach rozwiązuje problem bulgotania w syfonach i przykrych zapachów.

Czy można „ratować” zbyt małe spadki stosując przepompownie ścieków

Można, ale to już nie jest kanalizacja grawitacyjna, tylko układ wymuszony. Taka pompa wymaga zasilania, serwisu i ma określoną żywotność. Lepiej zaprojektować spadki poprawnie, a przepompownię traktować jako ostateczność, gdy warunki terenowe naprawdę nie pozwalają na grawitacyjny odpływ.

Jak szybko wychodzą na jaw błędy przy projektowaniu kanalizacji grawitacyjnej

Czasem już w pierwszym tygodniu użytkowania, gdy w łazience na poddaszu zaczynają się cofki. Innym razem dopiero po pierwszej zimie, kiedy w gruncie zamarza odcinek rury ułożonej zbyt płytko. Dlatego im wcześniej prześwietlisz projekt, tym mniejsze ryzyko niespodzianek.

Źródła

  • Materiały szkoleniowe producentów systemów kanalizacyjnych z tworzyw sztucznych.
  • Wytyczne do projektowania instalacji kanalizacyjnych w budynkach mieszkalnych.
  • Opracowania branżowe dotyczące minimalnych spadków i średnic przewodów kanalizacyjnych.
  • Poradniki dla projektantów i wykonawców instalacji sanitarnych w domach jednorodzinnych.
  • Doświadczenia z realizacji i poprawek instalacji kanalizacyjnych w budynkach mieszkalnych.

Podobne wpisy