Gniazdko WiFi przy telewizorze – pomiar mocy 0,9 W i harmonogram w aplikacji

Gniazdko wifi – ile prądu zużywa i czy warto

Gniazdko WiFi przy telewizorze – pomiar mocy 0,9 W i harmonogram w aplikacji
Aplikacja „Gniazdko TV” pokazuje moc 0,9 W, zużycie dzienne 0,62 kWh i harmonogram w trybie lokalnym.

Gniazdko wifi w trybie czuwania zwykle pobiera od 0,5 do 1,5 W, więc miesięcznie to około 0,36–1,08 kWh, czyli mniej więcej 0,30–1,20 zł przy typowych stawkach. Dlatego zanim kupię kolejną „inteligentną wtyczkę”, najpierw sprawdzam, czy realnie obniży zużycie w salonie, kuchni albo sypialni. Po kolei sprawdzam standby urządzenia docelowego. Ustawiam harmonogramy odcięcia zasilania. Mierzę zużycie po tygodniu. W praktyce gniazdko wifi ma sens, gdy tnie 5–20 W jałowego poboru telewizora, ekspresu czy routera i daje wygodę oraz niższe rachunki.

Gniazdko wifi – jak działa i kiedy ma sens

Podstawy działania gniazdka wifi i różnice względem zwykłego

Zwykłe gniazdko tylko podaje 230 V. Gniazdko wifi dodaje moduł radiowy 2,4 GHz, przekaźnik oraz często układ pomiarowy energii. Dzięki temu steruję z telefonu, ustawiam timery i sceny, a czasem też widzę wykresy zużycia. Zwykle nośność wynosi 10 A (ok. 2300 W), a w lepszych modelach 16 A (do 3680 W). Różnica praktyczna jest ogromna. Zwykłe gniazdo nie odetnie czuwania telewizora, nie policzy kWh lodówki i nie zareaguje na czujnik ruchu w korytarzu. Gniazdko wifi to robi, a do tego integruje się z automatyzacjami domu.

Kiedy gniazdko wifi nie ma sensu (duże moce, urządzenia indukcyjne)

Są sytuacje, w których od razu mówię „odpuść”. Sprężarka lodówki, pompa wody, klimatyzator, duże zasilacze impulsowe i płyty grzewcze generują prądy rozruchowe. Wtedy przekaźnik w gniazdku wifi szybko się męczy. Jeśli urządzenie pobiera ponad 1500–2000 W ciągłego obciążenia lub ma silnik, wybieram gniazdo 16 A dobrej klasy albo montażowy przekaźnik w rozdzielnicy. Z kolei tam, gdzie standby wynosi 0,5–1 W, oszczędność bywa symboliczna. Wtedy gonię problem, a nie rachunki.

Wymagania: zasięg sieci, aplikacje, kompatybilność

Bez stabilnego Wi-Fi 2,4 GHz w kuchni, garażu czy na tarasie automatyzacje potrafią się wysypać. Dlatego sprawdzam poziom sygnału telefonu obok miejsca docelowego. Poza tym patrzę na aplikacje. Tuya/Smart Life daje prostotę, Tapo bywa bardzo stabilne, a Home Assistant daje najwięcej swobody. Ponadto liczy się kompatybilność z Matter albo przynajmniej z Asystentem Google. Dzięki temu sceny „wyłącz wszystko” działają w całym domu, a gniazdko wifi nie zostaje samotną wyspą.

Ile prądu zużywa gniazdko wifi – realne pomiary

Pobór w spoczynku (standby) i co na niego wpływa

Najpierw to, co interesuje portfel. Standby gniazdka wifi zwykle mieści się między 0,5 a 1,5 W. Modele z pomiarem energii i podświetleniem LED bywają bliżej 1–1,5 W. Gdy dołożysz słaby zasięg albo częste odpytywanie chmury, pobór rośnie. Z kolei firmware „local only” i brak diod schodzi bliżej 0,5–0,8 W. W mieszkaniu 50 m² różnica 1 W to około 0,72 kWh miesięcznie, czyli mniej więcej kilkadziesiąt groszy. W domu jednorodzinnym, gdzie takich wtyczek ląduje 10–15, już warto policzyć całość.

Jak mierzyć pobór: watomierz, licznik energii, logi aplikacji

Po pierwsze, biorę zwykły watomierz gniazdkowy i zostawiam na 48–72 godziny, żeby wyłapać średnią dobową. Po drugie, korzystam z wbudowanego licznika energii w gniazdku wifi i porównuję z watomierzem. Natomiast po trzecie, eksportuję logi z aplikacji albo z Home Assistanta i liczę kWh dla tygodnia. Dzięki temu widzę nie tylko chwilowe skoki, ale realnie zapłacone kilowatogodziny.

Pobór przy przełączaniu i z włączonym pomiarem energii

Samo „kliknięcie” przekaźnika trwa ułamek sekundy i praktycznie nie kosztuje. Natomiast układ pomiarowy (np. HLW8012/BL0937) dodaje zwykle 0,2–0,4 W. Gdy włączę częste próbkowanie i synchronizację do chmury, widzę +0,1–0,2 W. To drobiazgi, ale gdy mam 12 urządzeń w jednym pomieszczeniu, sumują się do kilkunastu watów w skali domu. Dlatego w scenach nocnych ograniczam raportowanie i zbieram dane co 5–10 minut zamiast co 30 sekund.

Interpretacja wyników: średnia dobowa vs. chwilowe skoki

Chwilowe piki nic nie mówią o rachunku. Interesuje mnie średnia dobowa i miesięczna. Gdy gniazdko wifi pokazuje 1 W średnio, to wychodzi ~0,72 kWh/miesiąc. Jeżeli redukuję standby ekspresu z ~8 W do zera przez 16 godzin na dobę, oszczędzam około 3,8 kWh miesięcznie. Przy 1,00 zł/kWh to 3,80 zł. Po odjęciu własnego poboru wtyczki różnica nadal jest dodatnia. I o to w tym chodzi.

Gniazdko WiFi w kuchni – ekspres do kawy i średnia dobowa 1,2 kWh
Aplikacja pokazuje średnią dobową 1,2 kWh, pobór własny 1,0 W oraz parametry 230 V / 0,92 A.

Czy gniazdko wifi się opłaca – koszty vs oszczędności

Koszt własny energii gniazdka vs cena zakupu

Załóżmy, że gniazdko wifi kosztuje 60–120 zł. Pobiera 1 W w spoczynku. Przy 0,90–1,20 zł/kWh miesięczny koszt standby to około 0,65–0,86 zł. Jeżeli dzięki harmonogramom utnę 5–10 W jałowego poboru telewizora, soundbara i konsoli przez 18 godzin na dobę, to odzyskam 2,7–5,4 kWh miesięcznie, czyli 2,4–6,5 zł. Rachunek zaczyna się spinać już po kilku miesiącach, zwłaszcza gdy w jednym obwodzie „czyszczę” kilka urządzeń jednocześnie.

Prosty wzór na koszt miesięczny poboru własnego

Używam banalnego wzoru, który zawsze mam pod ręką:
Koszt = Moc_standby [kW] × 24 × 30 × Cena_kWh.
Przykład. 1,2 W → 0,0012 kW × 720 h × 1,00 zł/kWh ≈ 0,86 zł/miesiąc.
Ten sam przelicznik zastosujesz do dowolnego scenariusza. Dzięki temu szybko weryfikuję, czy gniazdko wifi się zwróci.

Scenariusze oszczędzania: harmonogramy, automatyzacje, limity

Najbardziej lubię trzy proste patenty.

  1. Harmonogram „nocny tryb salonu”. O 23:30 odcinam zasilanie listwy TV, a o 6:30 włączam.
  2. Reguła z czujnikiem ruchu w korytarzu. Gniazdko wifi uruchamia lampę tylko, gdy wyczuję ruch po zmroku.
  3. Limit czasu pracy. Grzałka do akwarium lub nagrzewnica w warsztacie działa maksymalnie 90 minut, potem pauza.
    W efekcie ograniczam setki godzin jałowego poboru i dokładam wygodę, bo wszystko dzieje się samo.

Próg opłacalności: kiedy zwrot inwestycji jest realny

Jeżeli utnę 5 W przez 16 godzin dziennie, miesięcznie oszczędzam około 2,4 kWh. Przy 1,00 zł/kWh to 2,40 zł. Wtedy gniazdko wifi za 80 zł spłaci się w około 33 miesiące. Gdy utnę 12 W w tym samym oknie czasu, oszczędzam ~5,8 kWh i około 5,80 zł miesięcznie. Zwrot spada do kilkunastu miesięcy. Klucz to wskazać „pożeracze” w kuchni i salonie, a nie wieszać automatykę tam, gdzie standby prawie nie istnieje.

Bezpieczeństwo i trwałość gniazdka wifi w praktyce

Obciążalność prądowa, temperatura, typy obciążeń

Na obudowie szukam 10 A lub 16 A. W mieszkaniu standardem jest obwód gniazd B16 i przewody 2,5 mm², więc chętniej wybieram wtyczki 16 A. Gdy pracuję z zasilaczem impulsowym, który ma duży prąd rozruchowy, wolę zapas. Co równie ważne, gniazdko wifi musi mieć solidny przekaźnik, szczelne styki i czujnik temperatury albo przynajmniej rozsądny layout ścieżek. Latem w rozgrzanej kuchni to robi różnicę. I jeszcze jedno. Do urządzeń indukcyjnych nie stosuję wtyczek „no-name”, bo to proszenie się o kłopoty.

Certyfikaty, jakość wykonania i gwarancja

Szukam oznaczeń CE i deklaracji zgodności, ale patrzę też na jakość plastiku, gniazdo uziemienia i klasę palności obudowy. Jeżeli producent podaje testy w 35–40°C i ma roczną albo dwuletnią gwarancję door-to-door, mam większy spokój. W codziennym użyciu ważna bywa też sprężystość styków. Gdy wtyczka zbyt lekko wchodzi, kontakt traci jakość, a styki się grzeją. Dlatego raz na kilka miesięcy robię szybki przegląd dotykowy. Ciepło bijące z obudowy to sygnał, że czas coś poprawić.

Bezpieczeństwo sieciowe: hasła, aktualizacje, chmura czy lokalnie

Z sieciowego punktu widzenia traktuję gniazdko wifi jak mini-komputer. Ustawiam silne hasło do aplikacji, od razu zmieniam domyślne dane dostępu w routerze i wyłączam zdalny dostęp w chmurze, gdy nie jest mi potrzebny. Ponadto aktualizuję firmware, ponieważ łata błędy i często poprawia stabilność. Jeżeli mogę, spinam wtyczki do VLAN-u „IoT” albo przynajmniej wrzucam je do osobnej sieci gościnnej. Dzięki temu ograniczam ryzyko i mam porządek.

Jak wybrać gniazdko wifi do domu

Z pomiarem energii czy bez – do jakich urządzeń

Gdy chcę policzyć zużycie lodówki przez tydzień albo porównać tryby pracy pralki, biorę gniazdko wifi z pomiarem energii. W biurku, gdzie liczy się tylko timer do lampek, wybieram prostszy model bez pomiaru. Z kolei do nagrzewnicy 2000 W szukam wersji 16 A. W sypialni unikam diod LED, które świecą po oczach, bo komfort snu ma znaczenie. W łazience patrzę na bryzgoszczelność otoczenia i trzymam wtyczkę z dala od stref mokrych.

Ekosystemy i integracje: tuya, matter, home assistant

Tuya daje mnóstwo tanich modeli i proste automatyzacje. Matter ułatwia integrację między producentami i łączy się lokalnie. Home Assistant otwiera drogę do wyrafinowanych reguł, raportów i wykresów. Jeżeli mam już żarówki i rolety w jednym ekosystemie, dokładam gniazdko wifi tej samej rodziny. Dzięki temu scena „wychodzę z domu” jednym strzałem wycisza cały sprzęt w salonie, odkurzacz czeka na okno tani prąd, a router gościnny wyłącza się w nocy.

Montaż i konfiguracja: najczęstsze błędy i szybkie poprawki

Najczęstszy błąd. Wtyczka stoi za szafką RTV i ledwo „widzi” router. W efekcie zrywa połączenie. Dlatego przestawiam ją o 20–30 cm, dokładam repeater lub mesh i problem znika. Drugi błąd. Zostawiam fabryczne timery „od do”. Lepiej stosować reguły warunkowe. Na przykład „po zachodzie słońca” i „gdy brak ruchu przez 30 minut”. Trzeci błąd. Włączam raportowanie co 5 sekund. Wystarczą interwały 1–5 minut. Wtedy gniazdko wifi pobiera mniej prądu, a wykresy są nadal czytelne.

FAQ

Czy gniazdko wifi działa bez internetu. Tak. Jeżeli aplikacja i model pozwalają na sterowanie lokalne, to po konfiguracji w tej samej sieci LAN wszystko działa dalej. Zdalny dostęp wymaga internetu.
Czy mogę podłączyć listwę z kilkoma urządzeniami. Tak, ale pilnuję sumy mocy i prądów. Dla 10 A to około 2300 W, dla 16 A około 3680 W.
Czy gniazdko wifi psuje sprzęt przez częste odcinanie zasilania. To zależy. Router, TV czy ekspres zwykle znoszą to dobrze. Dysk NAS lub drukarka już nie zawsze. Dlatego stosuję wyłączenia z głową.
Jak rozpoznać, że wtyczka się grzeje za mocno. Dotykam obudowy po godzinie pracy z dużym obciążeniem. Jeżeli parzy lub czuć swąd plastiku, od razu odłączam i szukam przyczyny.
Czy realny pobór wtyczki da się zejść poniżej 1 W. W wielu modelach tak. Wyłączam diody, ograniczam raportowanie i używam trybu lokalnego. Potrafię zejść do 0,5–0,8 W.

Źródła

Karty katalogowe popularnych gniazdek wifi 10 A i 16 A z pomiarem energii, dokumentacje układów pomiarowych HLW8012/BL0937, instrukcje producentów aplikacji Tuya/Smart Life, Tapo i integracji Home Assistant, ogólne wymagania instalacji 230 V/50 Hz w obwodach gniazd B16, notatki z własnych pomiarów watomierzem gniazdkowym i logami z automatyzacji.